poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział 1

*Perspektywa Claudii*

  Ranek wygląda zawsze podobnie. Wstajemy rano z Julią, aby zdążyć na wykłady, doprowadzamy się do porządku i plotkujemy przy śniadaniu. Czasem jednak nie budzimy się same. Dziewczyna u boku Zayna-swojego chłopaka, a ja obok któregoś z moich zdobyczy. Nie jest ich dużo, ponieważ musi mi się na prawdę ktoś spodobać. Zawsze trzeba robić to po kryjomu, bo nie powinnyśmy nikogo sprowadzać do pokoi tak mówi nam regulamin, który złamałyśmy już bardzo dużo razy przez ten tydzień w akademiku. Jestem wraz z Julią dość podobne do siebie i mamy bardzo podobne charaktery, gusta. Chyba dlatego tak dobrze się dogadujemy. Właściwie można to nazwać przyjaźnią, jesteśmy jak dobre kumpele  poprawka- siostry. Znamy się od dziecka, chodziłyśmy zawsze do tej samej szkoły, a teraz postanowiłyśmy iść razem na studia na kierunek psychologi. Tak w ogóle nasza 'paczka', w której znajduję się ja, czyli Claudia Fox, Julia Webb, Zayn Malik i Justin Bieber złączyła się poprzez związek Webb i Malika. Nasza znajomość jest lekko skomplikowana. Tak, jak mówiłam z przyjaciółką znam się od dziecka, a mulat zna się z Julią przez Justina, który zna się z dziewczyną z jednej z domówek.Tak jak mówiłam, pokręcone. Malik jest już z dziewczyną od roku i to wszystko poprzez Biebera, którego szczerze nienawidzę i to z wzajemnością. Po prostu nasze charaktery są przeróżne i się nie dogadujemy. Nie jestem z tego powodu smutna, wręcz przeciwnie, bo te nasze sprzeczki są czasami zabawne. 
  Leżałam na swoim łóżku i czekałam, aż moja współlokatorka przyjdzie z łazienki, bo były straszne kolejki. Dlatego ja staram się wstawać wcześnie, aby jeszcze nie wpaść w tłum dziewczyn czekających na swoją kolej.
- Boże...W końcu udało mi się dopchać.- zaśmiała się brunetka wchodząc do pomieszczenia.
- Dobra nie narzekaj, było trzeba wcześniej wstać. Choć na śniadanie, chłopaki już pewnie czekają. -poganiałam przyjaciółkę.
Wyszłyśmy z pokoju i skierowałyśmy się na parter, gdzie znajdowała się stołówka. Przez całą naszą drogę rozmawialiśmy na przeróżne tematy. Podeszłyśmy do miejsca, gdzie odbiera się swój posiłek, a potem do stolika, gdzie zawsze siedzieliśmy naszą 'paczką'.
- No siema!- przywitał się Justin, jak zwykle z zacieszem na twarzy.
- Cześć.- odpowiedziałam z grymasem na twarzy. Nie cierpię typa.
- Hej.- przywitała się Jula, po czym podeszła do swojego chłopaka i zaczęła się z nim namiętnie witać.
- Co mamy pierwsze skarbie? - zwrócił się do mnie Jus, jak zwykle, aby mnie wkurzyć swoim doborem słownictwa.
- Wal się Bieber.- uśmiechnęłam się sztucznie.
- Dobra spokój.- zaśmiał się Zayn wraz ze swoją dziewczyną.
- Tak serio, co mamy pierwsze?- dodała brunetka.
- Eh... Biologie.- powiedziałam po chwili.
- O z naszym kochanym profesorem.- powiedział sarkastycznie Zayn na co każdy zaśmiał się.
   Siedzieliśmy na uczelni, trwała właśnie pierwsza lekcja. Było strasznie nudno, a profesor, jak to on zawsze był męczący. Czepiał się za każdy szelest. Chyba nikt go nie lubił i to wzajemnością.
- Idziemy dziś na domówkę do Mike?- szepnął Malik wychylając się, aby go dobrze widzieć i słyszeć.
- Pytasz się jeszcze!? No jasne, że tak!- podniósł głos Bieber i od razu dostał od Julii w brzuch z łokcia. Zbulwersował się i udawaj obrażonego.
- A wy dziewczyny?- zapytał znów szeptem mulat, a Julia od razu potwierdziła, że idzie, więc zostałam tylko ja.
- Zapewne nie idzie świętoszka.- zakpił mój kochany przyjaciel Justin.
- A tu Cię zaskoczę! Idę i będę się świetnie bawiła. - uśmiechnęłam się złośliwie kolejny raz tego poranka.
- Kto tu gada!? Znów Bieber i Fox!? Przeszkadzam wam może!?- krzyknął profesor, przy czym przerwał  nam rozmowę.
- Właściwie to trochę tak.-zaśmiał się chłopak. Idiota... Znów będzie miał przesrane.
- Przerwał pan nam bardzo spokojną rozmowę.- powiedziałam powstrzymując śmiech, a to nie było łatwe, bo Malik z Julią non stop cieszyli się.
- A chcesz mieć bardzo spokojną rozmowę u dyrektora?- powiedział wkurzony nauczyciel.
- Hmm nie skorzystam. -powiedziałam, a reszta zaśmiała się.
   Dziś piątek, więc jak zwykle idziemy na imprezę. Przeważnie jest ostro, a następny dzień wygląda tragicznie. Witam w moim świecie. Koc, złe samopoczucie, męczenie się przez cały dzień, spanie i leżenie. W tygodniu trzeba wychodzić po kryjomu, ale w weekendy już na luzie. Tylko nikt nie może Cię widzieć pijanego, zjaranego. W piątek dużo osób jest poza akademikiem, więc jest spokój.
Wzięłam ubrania, które wybrałam na dzisiejszy wieczór, czyli sukienkę zwaną "małą czarna", buty na wysokim obcasie. Wszystko seksownie i ponętnie. Zabrałam ze sobą kosmetyczkę i prostownicę i poszłam wraz z Julią do łazienki w celu przyszykowania się. Gdy byłyśmy już w łazience zaczęłyśmy obie prostować włosy. Po skończonej czynności wzięłyśmy się za makijaż. Mocno podkreśliłyśmy oczy oraz usta.
- W co się ubierasz?- zapytałam Webb.
- Wzięłam coś seksownego, aby Zaynowi się spodobało, czyli czerwoną sukienkę do połowy ud, bez ramiączek.- czego ona by nie zrobiła dla mulata...
- Słyszałaś, że Justin znalazł sobie nową lasie? -dodała po chwili dziewczyna.
- Coś wczoraj sam wspominał, że przyjedzie jakaś jego nowa laska. Niby starsza od niego o pięć lat. Już sobie to wyobrażam. Postawił sobie poprzeczkę... hmm starsza, bardziej doświadczona. Ach ten nasz podrywacz.-zakpiłam.
  Dziewczyna gotowa już poszła do pokoju, a ja jeszcze poprawiałam się i po paru minutach wyszłam z łazienki, napotykając Biebera.
- Uuu! Sex Bomba! - krzyknął brązowooki i zaczął gwizdać. Spojrzałam na niego groźnie, a on od razu przestał i zaczął się śmiać tym irytującym śmiechem.
- Wiem- uśmiechnęłam się. -Nigdy nie przeleciałeś takiej "sex bomby", jak ja i nigdy nie przelecisz. Jestem za śliczna i za inteligenta, jak na Ciebie. ŻAŁUJ BIEBER, ŻAŁUJ!- powiedziałam i puściłam mu oczko, po czym ominęłam go kierując się na schody, którymi poszłam na swoje piętro do pokoju.
-Gotowa? Co się stało, że tak długo?- zagadała Webb.
- Bieber się stał. Gotowa.- powiedziałam obojętnie.
Zeszłyśmy na parter i czekałyśmy koło recepcji na chłopaków.
- O, a gdzie księżniczki się wybierają?- zapytała kobieta z recepcji, aż nas przestraszyła.
- Księżniczki idą na imprezę z książętami.-powiedział Zayn obejmując mnie i Julię.
- Regulamin zabrania imprez. -powiedziała kipiąca ze złości kobieta tusz po trzydziestce. Była dość młoda i ładna, lecz wredna.
- Zabrania się imprez w akademiku złotko. Nie złość się tak, złość piękności szkodzi laleczki.- cały Bieber... puścił jej oczko, a ona zaniemówiła i chwilę później nas już tam nie było.
 U Mike byliśmy już od ponad cztery godziny, a zajechaliśmy po dwudziestej. Impreza się rozkręciła, a u każdego ilość wypitego alkoholu dawała się w znaki. Wszyscy szczęśliwi, pijani, zjarani. Każdy bawił się znakomicie. Nie powiem, że jestem święta i nie piję, nie palę oraz nie zdarzyło mi się nigdy zajarać jakiegoś skręta. Lubię się dobrze bawić, a to tylko wspomagacz. Robiłam wraz z moimi przyjaciółmi wiele głupot pod wpływem różnych substancji, ale nie żałuje w końcu jesteśmy jeszcze młodzi!
   Podeszłam z przyjaciółką do stołu, aby wziąć butelkę piwa i poszłyśmy tańczyć. Alkohol tętnił w żyłach, a my jak zawsze bawiłyśmy się przecudownie. Po lewej stronię salonu, w którym było najwięcej osób stał duży stół, gdzie zebrała się dość spora grupka osób. Jakaś ruda panienka leżała bez koszulki i miała między piersiami shota. Nachylił się nad nią czarnoskóry chłopak i chwycił wargami za kieliszek przy czym specjalnie trochę wylał jej na dekolt. Stanęłam bliżej i krzyknęłam:
- Teraz moja kolej!
Ułożyłam się na stole przy czym zdjęłam sukienkę, aby było łatwiej.
-To ja chętnie napiję się teqili- podszedł Bieber ruszając śmiesznie brwiami.
Zaśmiałam się i czekałam na rozwój wydarzeń. Brązowooki poprosił jakąś dziewczynę, aby przyniosła mu cytrynę, a sam wziął teqile i nalał ją do kieliszka. Postawił szota na brzuchu, gdy dziewczyna przyniosła to, o co prosił ją chłopak wziął od niej i przyłożył cytrynę do mojej szyi i obsmarowywał nią część mojego ciała, aż do piersi, a ja się śmiałam jak głupia.
- Justin! To łaskocze!- zalałam się śmiechem, a on jeszcze specjalnie robił to powoli i zmysłowo. W końcu przestał i zaczęłam powoli się uspokajać. Chłopak nachylił się i dotykając przy tym mojego dekoltu, wypił shota i zaczął zlizywać cytrynę z miejsc, gdzie pozostawił z niej sok. Zlizał wszystko do dekoltu, po czym zaczął wywijać językiem pomiędzy piersiami.
- Uuu!- krzyknęli wszyscy.
   Obudziłam się z mocnym bólem głowy. Było strasznie mało miejsca na łóżku. Nie dałam rady otworzyć oczu, bo wiedziałam, że światło mnie porazi. Pierwsza moja myśl to, że leży ze mną Julia, ale kurde ten zapach... To męskie perfumy, a Webb chyba takich nie używa, no nie?
Podniosłam się gwałtownie, czego od razu pożałowałam, bo strasznie mnie zabolała głowa. To co zobaczyłam, a może raczej kto mnie przeraził zamurowało mnie. Cholera! Jakiś obcy facet leżał w moim łóżku!

~ Fox

OD AUTOREK:

FOX- Witam! Chciałabym was zaprosić do czytania tego opowiadania. Razem z Grey będziemy dodawać rozdziały na zmianę. Odstęp między rozdziałami jeszcze nie jest ustalony, więc czekajcie cierpliwie. Mam nadzieję, że wam się spodoba to co będziemy pisać. Czytajcie, komentujcie, obserwujcie, polecajcie innym♥ Są również zakładki gdzie są bohaterowie, zakładka w której możecie spamować oraz kontakt do nas. Pod rozdziałami się podpisujemy. Liczę na to, że spodoba wam się te opowiadanie pisane całkiem na spontana :)
Szczęśliwego Nowego Roku! :*Życzę wam, aby rok 2015 był o wiele wiele lepszy♥
GREY- Hejka^^! Fox już wszystko ujęła :P Mam nadzieję, że rozdział wam się spodoba :) ♥ szalonego nowego roku! :3

2 komentarze:

  1. aww zajebisty rozdział. czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej dziewczyny!
    Fox tak jak mówiłam ten rozdział jest normalny xD nie ma w nim nic nadzwyczajnego hahaha ani trochę xD, a tak na serio to czekam na następny równie ekscytujący rozdzialik.

    Pozdrawiam
    Niepowtarzalna xx

    OdpowiedzUsuń